Rynek nieruchomości

Rynek nieruchomości

     W każdym cyklu, zarówno giełdowym, jak i gospodarczym, po okresie dynamicznego wzrostu przychodzi okres stabilizacji, a później okres spadków. Tak też jest z rynkiem mieszkaniowym. Lata 2005-2007 to czas boomu w sektorze budownictwa mieszkaniowego. Powodem wzrostu popytu był stopniowy wzrost zamożności Polaków. Nabywcy mieszkań to głownie młodzi ludzie, dobrze wykształceni, którzy coraz częściej i szybciej wyprowadzają się od rodziców tworząc własne, często jednoosobowe gospodarstwa domowe. Coraz więcej takich osób posiadało zdolność kredytową, co przyczyniło się rozwoju konkurencji między bankami. Dostać kredyt było coraz łatwiej, kryteria były mniej surowe, a oprocentowanie niskie. Stan zadłużenia Polaków z tytułu kredytów mieszkaniowych wynosił wg danych NBP w sierpniu 2005 r.  44,9 mld zł, a w grudniu 2007 już 116,8 mld zł.


     Popyt na mieszkania okazał się silniejszy niż moce produkcyjne sektora budowlanego, co przyczyniło się do gwałtownego wzrostu cen. Średnia cena ofertowa metra kwadratowego w Warszawie na początku roku 2005 wynosiła 5,6 tys. zł, końcem roku już 8,6 tys. zł i wzrosła jeszcze do 9,5 tys. zł. Dla porównania w Krakowie metr kwadratowy mieszkania kosztował na początku 2005 roku 4,7 tys. i ceny wzrosły do 8,3 tys. zł (wartości te są różnie szacowane w zależności od źródła). Na rynku pojawiła się psychoza. Ludzie zaczęli prześcigać się z zakupem mieszkań w obawie przed jeszcze większymi wzrostami cen, co doprowadziło wręcz do ich przewartościowania. Swoje zrobili także spekulanci. Na naszym rynku pojawili się również inwestorzy zagraniczni, traktujący zakup nieruchomości jako lokatę kapitału.


       Ceny nie mogły rosnąć w nieskończoność, osiągnęły w końcu taką wartość, że ludzie nie byli już w stanie więcej zapłacić. Do tego doszedł  kryzys na rynku finansowym, który zmusił banki do ograniczenia akcji kredytowych. Ponadto Komisja Nadzoru Finansowego pracuje nad przepisami dotyczącymi udzielania kredytów, które mają na celu zwiększenie bezpieczeństwa sektora bankowego. Już teraz, aby uzyskać kredyt trzeba dysponować większym wkładem własnym. Ponadto wzrosło oprocentowanie, co w sumie zmusiło wiele osób planujących zakup mieszkania do wstrzymanie się z tą decyzją.


     Końcem roku 2008 ceny mieszkań spadły o ok. 5-10 %. Są to jednak ceny ofertowe, czyli takie których żądają sprzedający, a one nie odzwierciedlają dokładnie sytuacji na rynku. Obecnie można u deweloperów wynegocjować dodatkowe upusty lub „promocje" w postaci miejsc parkingowych albo dodatkowego wyposażenia mieszkania. W 2009 roku można się spodziewać dalszego spadku mieszkań, jednak nie będzie on spektakularny.


     Popyt na rynku mieszkaniowym będzie się nadal utrzymywał na wysokim poziomie, co związane jest z faktem, że osoby pochodzące z wyżu demograficznego, który miał miejsce w latach osiemdziesiątych, zakładają obecnie rodziny, co powoduje dynamiczny przyrost nowych gospodarstw domowych. Z kolei można się spodziewać spadku podaży. Deweloperzy ograniczyli inwestycje z powodu braku środków na realizację co, jak przekonują analitycy, może spowodować wyhamowanie spadku cen i ich niewielki wzrost na przełomie 2009 i 2010 roku.


wróć do kategorii... Autor: redakcja BudujemyFirme.pl

    Aby dodać komentarz musisz się zalogować.

    W razie pytań prosimy o kontakt:

    Tel: 793 024 625
    E-mail: doradca@budujemyfirme.pl

    Nasze e-booki:

    Dotacje dla firm: Lubuskie

    Dotacje unijne w ramach Regionalnych Programów Operacyjnych Dotacje unijne dla polskich przedsiębiorców przewidziane na lata 2007 – 2013 będzie się odbywało zgodnie z zasadami regionalnej po

    Czytaj więcej...
    Dotacje dla firm: Lubuskie

    Newsletter